Obudziłam się w zamkniętym pomieszczeniu, wszystko zdawało się być inne niż z naszego świata. Pare chwil zastanawiałam się, gdzie mogę się znajdować. Kilka starych, zakurzonych ksiąg leżało przed mną, nie mogłam się skupić na zaklęciu uwalniającym. Czuć było stęchlizne w pokoju, jakby ktoś kilka dni temu coś tutaj zabił. Ogarnął mnie strach. Byłam jedyną najsilniejszą kleryczką w Atrei, urodziłam się w Verteron w czasie kiedy Balaurzy i Asmodianie zaatakowali górną część Atreii. Asmodae to w dzisiejszych czasach demony, my zaś górny klan zwiemy się Elyosami czyli aniołami. Mineło kikanaście wieków kiedy Atreia przekształciła się w świat opętany przez technologie. Niegdyś młode pokolenia praktykowały swoje umiejętności magiczne bądź wojenne. Teraz tylko używają tych maszyn. Moja matka została wchłonięta przez otchłań, każdy wie, że ten kto w nią wpadnie to już niepowróci. Miałam to do siebie, że przez wybuch moje ciało się zmieniło. Mimo wieku nadal byłam młoda i zdrowa. Ci, którzy przeżyli wybuch zostali zmutowani, natomiast ja byłam normalnie jak wampir.
Nagle klamka od drzwi została poruszona i do pokoju wszedł wysoki męźczyzna w białej szacie o kruczoczarnych włosach i zielonych oczach. W tym momencie zrozumiałam, że to jeden z naszych. Podszedł do mnie.
-Witaj Natshio, jak się miewasz ? Me warunki nie są zbyt dobre, ale lepsze to niż wiezienie w Pandemonium.-odpowiedzał melancholijnym głosem.
Podszedł i pogłaskał mnie po głowie.
-Taka piękna i seksowna, powiedz mi skarbie, kto by Ciebie niechciał?-uśmiechnął się po czym przejechał ręką po moim policzku.-nie pozwlę by ktokolwiek Cię tknął. Jestem Lord Euqeul.-puścił uśmiech po czym wziąl nóż i rozerwał sznur, którym byłam przywiązana. Zabrał mnie pod ramię, ugościł w eleganckim pokoju. Na dużym łożu leżała długa prasowana suknia na której widniały elyoskie runy obronne. Obok zauważyłam laskę z diamentem oraz lekką biżuterię. Nie wiem o co chodziło, ale położyłam się spać.
Nagle klamka od drzwi została poruszona i do pokoju wszedł wysoki męźczyzna w białej szacie o kruczoczarnych włosach i zielonych oczach. W tym momencie zrozumiałam, że to jeden z naszych. Podszedł do mnie.
-Witaj Natshio, jak się miewasz ? Me warunki nie są zbyt dobre, ale lepsze to niż wiezienie w Pandemonium.-odpowiedzał melancholijnym głosem.
Podszedł i pogłaskał mnie po głowie.
-Taka piękna i seksowna, powiedz mi skarbie, kto by Ciebie niechciał?-uśmiechnął się po czym przejechał ręką po moim policzku.-nie pozwlę by ktokolwiek Cię tknął. Jestem Lord Euqeul.-puścił uśmiech po czym wziąl nóż i rozerwał sznur, którym byłam przywiązana. Zabrał mnie pod ramię, ugościł w eleganckim pokoju. Na dużym łożu leżała długa prasowana suknia na której widniały elyoskie runy obronne. Obok zauważyłam laskę z diamentem oraz lekką biżuterię. Nie wiem o co chodziło, ale położyłam się spać.